|
Metro 2010-03-22
Na ryby z noblistką
Niemal wszyscy grający w Łowisko, zamiast myśleć długofalowo, starali się jak najszybciej złowić jak najwięcej ryb
Grupa ludzi z Polski wpadła na pomysł, by projektować gry szkoleniowe, które podpowiedzą, jakie działania stosować w biznesie, żeby osiągnąć jak najlepsze rezultaty. Jeden z pomysłów jest oparty na obserwacjach Elinor Ostrom, zeszłorocznej noblistki z ekonomii
Gra, w którą zagrałem ze studentami Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, nazywa się Łowisko. Prowadząca Jagoda Gandziarow-ska z Pracowni Gier Szkoleniowych (PGS) podzieliła nas na 10 dwuosobowych grup - tak powstały nasze firmy. Nazwałem swoją Złota Rybka. Reguły wydawały się proste: chodziło o to, by podczas 24 rund zdobyć jak najwięcej punktów (pieniędzy), łowiąc ryby w jeziorze. Każda firma dostała zielony i czerwony kartonik. Pokazując czerwony, zaznaczaliśmy, że chcemy łowić ponad normę - za to dostawało się dużo punktów. Zielony to mniejsze połowy i umiarkowany zysk.
Zielony czy czerwony?
Przez pierwsze rundy każda firma zdobywała maksymalną ilość punktów, ale szybko okazało się, że powoduje to spadek liczebności ryb w jeziorze i przy okazji spadek naszych przychodów. Jako właściciel Złotej Rybki, zaproponowałem innym firmom, by przez kilka rund pokazywać zielone kartoniki; to miało pozwolić na zarybienie jeziora i zwiększenie naszych zarobków. Niestety, podczas głosowania większość graczy nie przystała na taką propozycję. Po kilku rundach na tablicy połowów ukazała się informacja, że ilość ryb znowu spadła. Podczas kolejnych rozgrywek udało nam się odrobić straty, bo znowu zaczęliśmy łowić "na zielono", a to spowodowało, że co kilka rund liczebność ryb w jeziorze wzrastała. Oczywiście wraz z naszymi zarobkami. Gdybyśmy nadal łowili bardzo dużo, ryb mogłoby zabraknąć, a to by oznaczało koniec gry
Co robiliśmy źle?
Po podliczeniu punktów okazało się, że wygrała firma, która łowiła przez większość czasu z umiarkowaną intensywnością, czyli "na zielono". Ci, którzy wypadli słabiej (także i moja firma), częściej ryzykowali. Wszystkim nam zabrakło jednak myślenia długofalowego i - choć podejmowaliśmy takie próby - umiejętności współpracy. Jej brak i chęć zarobienia większych pieniędzy niż inne firmy sprawiły, że każdy zdobył dużo mniej punktów niż było to możliwe. Okazało się, że działaliśmy zupełnie inaczej niż radzi tegoroczna noblistką z ekonomii Elinor Ostrom.
Biznesowe rady noblistki
76-letnia profesor z Uniwersytetu Bloomington badała spółki pracownicze zarządzające targami rybnymi, pastwiskami, lasami. Zaobserwowała, że firma będąca własnością wspólną jest znacznie lepiej zarządzana niż sterowana odgórnie. Pracownicy najlepiej wiedzą, jak się dogadać, podejmują dobre decyzje biznesowe. To daje lepsze efekty niż układ: wszechwiedzący szef i ulegli pracownicy Elinor Ostrom nie wymyśliła oczywiście gotowej recepty na sukces, ale zapewnia, że współpraca, zaufanie, wspólne cele i zasady znacznie do niego zbliżają.
Wykorzystując tę wiedzę, grupa ekonomistów z Polski stworzyła Pracownię Gier Szkoleniowych, która zajęła pierwsze miejsce w prestiżowym konkursie Game Design Competition 2009 w USA. dotychczas zdominowanym przez Amerykanów i Holendrów. Pracownia jest pierwszą na polskim rynku firmą projektującą gry szkoleniowe, symulacje biznesowe. Organizuje też szkolenia firm, korporacji i biznesmenów, które uczą, jak współpracować w grupie, by osiągnąć najlepsze wyniki, oraz jak usprawnić pracę i komunikatywność w zespole.
Mardn Lewandowicz Data dodania: 7-04-2010 tagi:
Unilever | case | case(y | konkurs dla studentów | |